Świątynia Wang - niebanalna historia

Świątynia Wang – co to za obcobrzmiąca nazwa, skąd taki kościół w Karpaczu na wysokości 885m.n.p.m.? Otóż jest to kościółek norweski, jeden z ok. 1000, wybudowany w XII w. za czasów króla Olafa II Świętego, w czasach, kiedy Norwegia przyjmowała chrześcijaństwo. Zbudowany jest z sosny norweskiej, bardzo bogatej w żywicę, w rodzimym stylu normandzko- wikingowskim. Świątynie te po wielu wiekach służby zaczęły chylić się ku upadkowi, niektóre spłonęły, niektóre uległy potężnym wichurom z powodu osłabienia konstrukcji. Do dziś dnia pozostało ich tylko 28 w całej Norwegii.

Jedna z nich stała nad jeziorem Vang, około 100 km na północ od Oslo. Została przeznaczona do rozbiórki. Miejscowa Parafia potrzebowała większego kościoła, a ten, istniejący, chciała sprzedać, potrzebowała, bowiem pieniędzy na spłatę kredytu zaciągniętego na budowę nowego.
I tak, za sprawą prof. Jana Christiana Dahla, sprawą kupna kościołka zainteresował się ówczesny król pruski Fryderyk Wilhelm IV i za 427 ówczesnych marek w 1841 roku zakupił ten kościół, z zamiarem postawienia go w Berlinie.
Jednak za sprawą i na prośbę małżonki swojego ministra, hrabiny Fryderyki von Reden, kościół stanął w ówczesnym Brückenberg, dzisiaj Karpaczu Górnym. Miał służyć jako miejsce nabożeństw dla ewangelickiej ludności, a przede wszystkim dla uciekinierów religijnych z Tyrolu, którzy osiedlili się w tych okolicach.
Po długiej podróży, najpierw morskiej, potem na barkach rzeką Odrą, a na koniec na wozach konnych, kościół dotarł w 1842 roku na miejsce swego przeznaczenia. Na miejscu został zrekonstruowany, dobudowano granitową wieżę, która po dziś dzień chroni kościół przed silnymi wiatrami wiejącym ze strony Śnieżki i poświęcono. Uroczystość ta miała miejsce dnia 28.07.1844 roku w asyście króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, innych koronowanych głów i wielu znamienitych gości.
Świątynia Wang jest przede wszystkim, dziełem sztuki i historycznym zabytkiem. Już sam kształt jest niebanalny. Przypomina łódź Wikingów. Sterczyny na dachu, to otwarte paszcze smoków, które zdobiły łodzie Wikingów. Smoki strzegące wejścia do kościoła, miały zadanie chronić go przed złymi mocami.
Najwspanialsze są jednak rzeźbione portale wokół drzwi. Przyciągają uwagę niebywałym kunsztem snycerskim i przebogatą ornamentyką. Wszystko to zostało zachowane do dzisiaj, dzięki norweskiej sośnie i jej bursztynowej żywicy.
Krużganek wokół świątyni miał dwa zadania; chronił prze arktycznym zimnem i wiatrami, ale też służył do przechowania wioseł i sieci rybackich, tych którzy przybyli na nabożeństwo. Był też miejscem, w którym zakaźnie chorzy mogli otrzymać komunię świętą.
Świątynia Wang, jako zabytek sztuki sakralnej jest wymownym świadectwem zadziwiającej umiejętności rzeźbiarskiej tych nieznanych mistrzów północy, którzy mimo braku środków technicznych doszli do takiego cyzelatorstwa, giętkości i obrazowości już przed tysiącem lat.
Dziś, kościół jest wielką atrakcją turystyczną, którą zwiedzają turyści z Polski, Europy i świata. Ale przede wszystkim pełni funkcję Domu Bożego, w którym każdą niedzielę i wszystkie święta odbywają się nabożeństwa ewangelickie, dla miejscowych parafian i turystów. Więcej informacji: www.sponsor.com.pl/wang
 
Ks. Edwin Pech