Wybierasz się w góry, zadbaj o formę!

powrót
drukuj     rozmiar tekstu - +
10.10.2019

Przełom jesieni i zimy i później sama zima to okres, który coraz częściej turyści wybierają na górskie podboje. Trudno się temu dziwić - mniej jest w ogóle wtedy ludzi na szlakach, a same góry w niczym nie tracą uroku, zyskując na tajemniczości i niedostępności. Warto jednak pamiętać, że późna jesień i zima to czas o wiele bardziej w górach wymagający. Również pod kątem fizycznej kondycji. 

Karkonosze nie należą do najwyższych polskich gór. Dość powiedzieć, że królowa Sudetów - Śnieżka - znalazłaby się daleko na liście najwyższych szczytów w Tatrach, o przeszło sto metrów ustępuje także królowej Beskidów - Babiej Górze (1725 m). Pamiętajmy, że wysokość to tylko jeden z atrybutów gór. Innymi, równie istotnymi, na które zwracać należy uwagę, są klimat i ukształtowanie terenu. Na samym końcu są też panujące w danej chwili warunki, które szczególnie jesienią i zimą są zmienne, surowe, mogąc być też dla turystów bardzo wymagającymi. 

Czerwiec i grudzień w górach to dwa różne światy 

Przemierzający tłumnie latem karkonoskie szlaki turyści coraz częściej dostrzegają, że może być to miejsce do aktywnego wypoczynku również o innej porze roku. Problem jednak w tym, że zdobywanie na przykład Śnieżki latem i zimą, to dwa skrajnie różne przedsięwzięcia, szczególnie jeśli warunki atmosferyczne nie są sprzyjające.  

Pomijając kwestie związane z długością dnia, który jesienią i szczególnie zimą jest o wiele krótszy, dochodzi konieczność dobrej kondycji fizycznej. O ile latem, przy pięknej pogodzie kondycyjne niedostatki możemy równoważyć wolniejszym tempem, ale też ze względu na wyższą temperaturę na przykład lżejszym plecakiem i brakiem konieczności poświęcenia energii na ogrzanie organizmu, zimowe warunki wymagać będą od nas o wiele więcej. 

Nie ruszaj na szlak zza biurka 

Szczególnie późną jesienią i zimą, a sprawa dotyczy niemal każdego górskiego pasma. Nie powinno się ruszać na górski szlak, nie dbając wcześniej choćby w minimalnym stopniu o fizyczną formę. 

Raz w tygodniu dłuższy i szybszym tempem spacer, do tego przynajmniej raz w tygodniu kilkanaście basenów dowolnym stylem, najlepiej jeszcze do tego wizyta na bieżni. Ważne, aby przy tym zachować minimalną regularność - wszak tylko w ten sposób jesteśmy w stanie swoją formę poprawić. 

Im ambitniejsze górskie są nasze plany (np. przejście głównej grani Karkonoszy), tym więcej czasu powinniśmy poświęcać na fizyczną poza górami aktywność. 

Jeśli nie możemy sobie pozwolić na regularne zajęcia z personalnym trenerem, spokojnie jesteśmy w stanie sami zadbać o to, aby na szlaku nie złapała nas zadyszka i nogi nie odmówiły posłuszeństwa. 

Pamiętamy przy tym, że wobec silnych opadów śniegu i nieprzetartego szlaku (co się w Karkonoszach bardzo często zdarza), będziemy zmuszeni poświęcić o wiele więcej energii niż w sytuacji, w której szlak jest dobrze przetarty. Podobnie zresztą wobec większego oblodzenia - pracują wtedy mocniej inne partie mięśni, dochodzi do tego ponadprzeciętne skupienie. Wszystko to, to kolejne pokłady energii i siły, którą nasz organizm musi najpierw mieć, a potem odpowiednio w górach wykorzystać. 

Wiatr i chłód 

To zdecydowanie dwa największe i najczęściej w Karkonoszach spotykane wyzwania, z jakimi przychodzi mierzyć się turystom, górskim przewodnikom i niestety często ratownikom. Grań Karkonoszy to jedno z najbardziej wietrznych miejsc w Polsce, będące także jednym z najchłodniejszych. Jeśli jeszcze przyjdzie stawić nam czoła tym dwóch zjawiskom na raz, znów musimy być na nie dobrze przygotowani. 

Ekwipunek to jedno. Drugie to właśnie dobra kondycja. Pamiętajmy, że jej niedobory destrukcyjnie działają także na psychikę, co w sytuacjach naprawdę nieprzewidzianych i trudnych warunków również w Karkonoszach może mieć bardzo duże znaczenie. 

Karkonosze to góry piękne, dostępne dla wszystkich o każdej porze roku. Dla wszystkich - ale rozważnych - świadomych i odpowiednio przygotowanych.